Mieliśmy kiedyś praktykanta z Tajlandii. Po kilku miesiącach pracy napisał raport, w którym wyraził zdziwienie faktem, że w Polsce nie istnieją przerwy na lunch. Uważał to za dużą niedogodność. Nie mamy tradycji dzielenia dnia pracy, a przecież lunch i sjesta to dorobki cywilizacyjne, które mogą poprawić jakość życia.
Podczas lunchu regenerujemy się, odświeżamy myśli, możemy umówić się na inspirujące spotkanie. Proponuję zadbać o siebie i przynajmniej 2 razy w tygodniu wprowadzić wyjścia na lunch do kalendarza.
Koledzy z Biegiem.com w subtelny sposób wywołali we mnie chęć uprawiania joggingu. Jak popatrzeć na to z zewnątrz, nie widzi się nic specjalnego. Ale jak już zaczniesz biegać, wpadasz w nałóg. Szczególnie, jak jesteś niskociśnieniowcem i minimalistą. Nie potrzebujesz praktycznie żadnego sprzętu, nie musisz rywalizować. Nawet rozgrzewka jest zbędna, bo lekki bieg sam w sobie jest rozgrzewką i daniem głównym. Po pokonaniu truchtem 3 kilometrów czujesz przyjemne bicie serca i łapiesz głębszy oddech. Naturalnie, bez przesadnego przemęczenia i napięcia.
Do polecenia dla Kiyosakiego, który się ostatnio trochę zapuścił. Za to jego firma ma się dobrze. I bardzo podoba mi się styl, w jakim prowadzi spotkania. Piesek chodzi po stole obrad, gromki śmiech nie jest czymś rzadkim. Od razu widać, że wolny człowiek.
Podczas spotkania Kiyosaki poleca obejrzeć film "Inside Job", któremu daleko do mediów motywacyjnych z pozytywnym podejściem i wizją sukcesu. Przeciwnie, to świetnie nakręcony, wielki demot.
Wszystko mamy już teraz. No dobrze, może nie wszystko, i niekoniecznie teraz. Ale nieobecność tego, czego nie mamy, nie przeszkadza na tyle, żeby nie zacząć. Ok, nowy akapit.
Wyznaję zasadę, że nie zaczynam przygody np. z hobby, od zakupów i większych przygotowań. Na ile to możliwe, wchodzę w to bezkosztowo i jak najszybciej. Nie chciałbym przez jeden sezon kupować sprzęt narciarski, przez drugi czytać o teorii skrętów, a przez trzeci wybierać miejsce spotkania z trenerem. Po czym zniechęcić się i sprzedać wszystkie papiery i plastiki za połowę ceny na allegro. Nie.
Lepiej spróbować. Argumentację tą wzmacniają przykłady dzieł, których początek był zaskakująco wręcz zwyczajny. Skrawki, momenty, chwile inspirują. Artystom wystarczy lśnienie na skórce jabłka, naukowcom swobodna myśl przy śniadaniu. Aż kusi pomyśleć, że nadmierne przygotowanie psuje grę. Że w złotym zamku nie powstaną świeże myśli, a rycerz w wypucowanej zbroi zginie w bitwie. Takie myśli przychodziły podczas spontanicznej podróży w Alpy, z której przywieźliśmy krótkie wideo.
Fascynuje mnie Wróżbita Maciej. Powie, jaka będzie przyszłość: czy trafisz do szpitala, załatwisz sprawę w urzędzie, spotkasz miłość życia o rudych włosach. Pan Maciej robi karierę w mocno alternatywnym biznesie. Koszty: karty tarota i jedwabna koszula. Przychody: całkiem spore. Klienci: no właśnie. Kto przed południem siedzi przed telewizorem i wykręca numer do Kosmica TV? Bogaci i zapracowani? Niestety potwierdza się, że biedna prowincja strzela sobie w kolano.
Poczciwa twarz chłopaka z bloku, a raczej z wałbrzyskiego familoku. Trzeba przyznać, że jest showmanem. Oglądałem go przez całą godzinę. Dzwonił nawet jakiś gracz giełdowy z pytaniem, jak mu pójdą inwestycje. Wyobrażam sobie, że przełączył na Kosmica TV z Bloomberga, tęskniąc za solidniejszymi informacjami.
Postanowiłem go sprawdzić. Uśmiechnięty automat, po skasowaniu 3,80 zł zaproponował ponowne połączenie. Eh, więc nic z tego. Założyłem stoplossa i nie zadzwoniłem ponownie. Chociaż chciałbym wiedzieć, co będzie dalej. Na razie mogę sam sobie wywróżyć, że dzięki temu mój kapitał się więcej nie uszczupli.
Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Autor nie ponosi odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podjęte na podstawie niniejszych artykułów, ani za szkody poniesione w wyniku decyzji inwestycyjnych podjętych na podstawie treści strony. Autor bloga nie odpowiada za treść reklam. Wszelkie prawa zastrzeżone.