sobota, 23 kwietnia 2011

Bloomberg i Wróżbita Maciej

 hitypolskiegointernetu.pl
Fascynuje mnie Wróżbita Maciej. Powie, jaka będzie przyszłość: czy trafisz do szpitala, załatwisz sprawę w urzędzie, spotkasz miłość życia o rudych włosach. Pan Maciej robi karierę w mocno alternatywnym biznesie. Koszty: karty tarota i jedwabna koszula. Przychody: całkiem spore. Klienci: no właśnie. Kto przed południem siedzi przed telewizorem i wykręca numer do Kosmica TV? Bogaci i zapracowani? Niestety potwierdza się, że biedna prowincja strzela sobie w kolano.

Poczciwa twarz chłopaka z bloku, a raczej z wałbrzyskiego familoku. Trzeba przyznać, że jest showmanem. Oglądałem go przez całą godzinę. Dzwonił nawet jakiś gracz giełdowy z pytaniem, jak mu pójdą inwestycje. Wyobrażam sobie, że przełączył na Kosmica TV z Bloomberga, tęskniąc za solidniejszymi informacjami.

Postanowiłem go sprawdzić. Uśmiechnięty automat, po skasowaniu 3,80 zł zaproponował ponowne połączenie. Eh, więc nic z tego. Założyłem stoplossa i nie zadzwoniłem ponownie. Chociaż chciałbym wiedzieć, co będzie dalej. Na razie mogę sam sobie wywróżyć, że dzięki temu mój kapitał się więcej nie uszczupli.

niedziela, 3 kwietnia 2011

Pirsig, nie piercing

Już na dobre przestawiłem się z czasu nowojorskiego, ale video zmontowałem dopiero teraz. Filmik z serii inspiracje.



sobota, 5 marca 2011

Czynnik czasu

  widok z Empire State Building, 4 marca 2011 r. około południa

OK, przerywam zastanawianie się, jak zwykle po obejrzeniu TVN CNBC, jakie ilości fety bierze Marek Tejchman. Podróże oddaliły mnie od bloga, więc choć akurat lansuję się po Manhattanie, najwyższy czas nakarmić dziecko.

W ocenie efektywności, oprócz ulubionego przeze mnie czynnika jakości i głębi, umyka nam często jak najbardziej wymierny czynnik czasu. Bo kto jest skuteczniejszy: człowiek, który z pozycji na giełdzie przez 3 miesiące zrobił 1000 złotych czy ten, który przez 2 tygodnie zrobił 500 złotych? Człowiek, który za 40 godzin pracy tygodniowo otrzymuje 1000 zł czy ten kto za 5 godzin dostaje 500 zł? Ten drugi, ten drugi raczej. Czas jest walutą, i to najmocniejszą walutą. Dlatego przeliczanie efektów na pieniądze, towary, zadowolenie czy inne wartości powinno uwzględniać także koszt czasu i przychód czasu.

Równie ciekawa jest kwestia odczuwania czasu. Udowodniono, że wydaje nam się, że złe doświadczenia trwały o wiele dłużej niż dobre. Moment konfliktu, stresujące sytuacje, przedłużają się we wspomnieniu. Z kolei przyjemności, doświadczenia przepływu skracają się. Wiemy z autopsji lub ze słyszenia, że kiedy jesteśmy młodzi czas się dłuży, a 40-latkowie wydają się staruszkami. A już w wieku 40 lat i później, przez rutynę i obowiązki czas ucieka. Dotychczasowe życie wydaje się okamgnieniem.

To bardzo podchwytliwe. Lekceważymy czas, ponieważ jest darmowy. Bardziej cenimy ropę, buty i artykuły gospodarstwa domowego. Tymczasem właśnie to on jest bezcenny, a jego zasoby boleśnie ograniczone. Uświadomienie sobie tego skłoniło mnie do większego szanowania czasu i postanowienia, żeby nie dawać go za często innym do dyspozycji.

wtorek, 1 lutego 2011

gap year - trwoga wolności ;)

Rozpoczynam wymarzony gap year - kilka miesięcy laby, która nie będzie tylko labą. Kupuję wolny czas, i mam zamiar przewalutować go na coś dobrego.


niedziela, 23 stycznia 2011

mentorzy z jumbo jetów



W jednej z książek Donalda Trumpa (zatytułowanej jak zwykle skromnie i niesztampowo "The Way to the Top") zebrane są krótkie porady samej śmietanki amerykańskich przedsiębiorców i managerów, doświadczonych w zarządzaniu prawdziwie globalnymi biznesami. Swoimi przemyśleniami podzieliły się tu takie tuzy jak szef McDonald’s Corporation, zarządca Playboy Enterprises, boss spółki Pepsi-Cola, prezes Boeing Commercial Airplanes Group,czy prezydent FedEx Corporation. Lektura ich zwierzeń jest naprawdę wciągająca. Bezkrytycznych fanów i wyznawców może przekonać o zwykłym, ludzkim wymiarze działania tych ludzi. Przeciwnikom korporacji może pomóc oddemonizować osoby stojące na samym szczycie struktury prywatnych firm-gigantów.

Mnie zaskoczył stopień świadomości, profesjonalizmu i pokory, będący pewnie po części przywilejem ludzi sukcesu. Ale trudno wyobrazić sobie polskich czy rosyjskich milionerów, którzy powtarzają na serio, że najważniejsza jest wewnętrzna integralność, tj. zgodność działań ze swoimi wartościami, mówienie prawdy i zaufanie ludziom. A takie właśnie porady pojawiają się w książce nagminnie. Poza tym można zebrać życiowe motta w kilka grup.

MIERZ WYSOKO
Przekraczaj (Go beyond).
Wszystko albo nic (All or nothing).
Bez przerwy sięgaj i ryzykuj (Always keep reaching and risking).

UCZ SIĘ OD LUDZI, KTÓRYCH PODZIWIASZ
Naśladuj ludzi, których podziwiasz (Imitate people you admire).
Znajdź mentora (Find a mentor).

STWÓRZ PLAN
Podczas prosperity przygotowuj się na krysys (During an upturn, prepare for the downturn).
Nie martw się tym, na co nie masz wpływu (Don’t worry about things you cannot control).
Jeśli zaniedbasz planowanie, planujesz zaniedbanie (If you fail to plan, you are planning to fail).

CZYNY LICZĄ SIĘ BARDZIEJ NIŻ SŁOWA
Naucz się oddzielać myślenie od działania (Learn to separate thought from action).
Nie ma nic bardziej upartego od faktów (There is nothing more stubborn than the facts).
Zaakceptuj, zmień albo odejdź (Accept, change, or leave).

Oprócz tego: bądź skoncentrowany i kontroluj swoje pieniądze. A teraz moje ulubione:
Szukaj tego, czego brakuje. Wielu wie jak poprawić coś, co już istnieje, lecz niewielu widzi, czego jeszcze nie ma. (Look for what is missing. Many know how to improve what’s there, but few can see what isn’t there.)
Otrząsaj się szybko, a zawsze będziesz osiągał sukces. (Recover quickly and you’ll always be successful)
I wreszcie:
Illegitimi non Carborundum - Nie pozwól s...synom zepsuć ci humor. (Illegitimi non Carborundum - Don't let the bastards grind you down).

To wszystko tylko hasłowe podsumowania, w książce poparte dłuższym wywodem i wieloma anegdotami. Dowodzą one, że szukanie mądrości wśród praktyków i osób publicznych nie zawsze kończy się porażką.