Rozpoczynam wymarzony gap year - kilka miesięcy laby, która nie będzie tylko labą. Kupuję wolny czas, i mam zamiar przewalutować go na coś dobrego.
wtorek, 1 lutego 2011
niedziela, 23 stycznia 2011
mentorzy z jumbo jetów
W jednej z książek Donalda Trumpa (zatytułowanej jak zwykle skromnie i niesztampowo "The Way to the Top") zebrane są krótkie porady samej śmietanki amerykańskich przedsiębiorców i managerów, doświadczonych w zarządzaniu prawdziwie globalnymi biznesami. Swoimi przemyśleniami podzieliły się tu takie tuzy jak szef McDonald’s Corporation, zarządca Playboy Enterprises, boss spółki Pepsi-Cola, prezes Boeing Commercial Airplanes Group,czy prezydent FedEx Corporation. Lektura ich zwierzeń jest naprawdę wciągająca. Bezkrytycznych fanów i wyznawców może przekonać o zwykłym, ludzkim wymiarze działania tych ludzi. Przeciwnikom korporacji może pomóc oddemonizować osoby stojące na samym szczycie struktury prywatnych firm-gigantów.
Mnie zaskoczył stopień świadomości, profesjonalizmu i pokory, będący pewnie po części przywilejem ludzi sukcesu. Ale trudno wyobrazić sobie polskich czy rosyjskich milionerów, którzy powtarzają na serio, że najważniejsza jest wewnętrzna integralność, tj. zgodność działań ze swoimi wartościami, mówienie prawdy i zaufanie ludziom. A takie właśnie porady pojawiają się w książce nagminnie. Poza tym można zebrać życiowe motta w kilka grup.
MIERZ WYSOKO
Przekraczaj (Go beyond).
Wszystko albo nic (All or nothing).
Bez przerwy sięgaj i ryzykuj (Always keep reaching and risking).
UCZ SIĘ OD LUDZI, KTÓRYCH PODZIWIASZ
Naśladuj ludzi, których podziwiasz (Imitate people you admire).
Znajdź mentora (Find a mentor).
STWÓRZ PLAN
Podczas prosperity przygotowuj się na krysys (During an upturn, prepare for the downturn).
Nie martw się tym, na co nie masz wpływu (Don’t worry about things you cannot control).
Jeśli zaniedbasz planowanie, planujesz zaniedbanie (If you fail to plan, you are planning to fail).
CZYNY LICZĄ SIĘ BARDZIEJ NIŻ SŁOWA
Naucz się oddzielać myślenie od działania (Learn to separate thought from action).
Nie ma nic bardziej upartego od faktów (There is nothing more stubborn than the facts).
Zaakceptuj, zmień albo odejdź (Accept, change, or leave).
Oprócz tego: bądź skoncentrowany i kontroluj swoje pieniądze. A teraz moje ulubione:
Szukaj tego, czego brakuje. Wielu wie jak poprawić coś, co już istnieje, lecz niewielu widzi, czego jeszcze nie ma. (Look for what is missing. Many know how to improve what’s there, but few can see what isn’t there.)
Otrząsaj się szybko, a zawsze będziesz osiągał sukces. (Recover quickly and you’ll always be successful)
I wreszcie:
Illegitimi non Carborundum - Nie pozwól s...synom zepsuć ci humor. (Illegitimi non Carborundum - Don't let the bastards grind you down).
To wszystko tylko hasłowe podsumowania, w książce poparte dłuższym wywodem i wieloma anegdotami. Dowodzą one, że szukanie mądrości wśród praktyków i osób publicznych nie zawsze kończy się porażką.
Etykiety:
donald trump,
ewolucja,
Illegitimi non Carborundum,
integralnie,
kanon,
motywacja,
rady,
think big
środa, 12 stycznia 2011
tęsknota za turkusowym
Przyznam się, że wiele medialnych doniesień filtruję przez teorię genów kulturowych. Pojęcie memów wprowadził Richard Dawkins w populnarnonaukowym bestsellerze "Samolubny gen", na marginesie biologicznych wyjaśnień. Termin został jednak szybko podchwycony przez teoretyków ewolucji, którzy wprowadzili opisy rozpoznanych memów w historii społeczeństw, zaopatrzywszy każdy w łatwy do skojarzenia kolor. I tak kolor beżowy to rozwinięty ok. 100 000 lat przed Chrystusem mem, w którym dominuje nastawienie na przetrwanie, zaspokojenie podstawowych potrzeb. Z kolei mem purpurowy powstał ok. 50 000 lat temu i rozwijał się w psychice założycieli i poddanych pierwszych, prymitywnych religii, składających ofiary, wyznających zasady szczepu. Mem czerwony od 9000 lat kształci agresora, wierzącego w przewagę silnych. Trwa do dzisiaj w zabierających dobra materialne słabszym, krzywdzących ich bez winy i wstydu gangach ulicznych. Jeszcze więcej zasobów utrzymuje żyjący od 5000 lat mem niebieski - poświęcenie w imię nagrody danej przez wyższą istotę, poprzez posłuszeństwo ściśle wytyczonej ścieżce. "Niebiescy" cenią krew i ziemię, wartości fundamentalne. Dalej mamy zawiązany 3000 lat temu gen pomarańczowy, zakodowany na osiąganie celów i działanie planowe. Dominował nad głowami uczestników rewolucji przemysłowej, również rewolucji naukowej, a dzisiaj ma się dobrze u przedsiębiorców czy, a jakże, autorów blogów finansowych. Jest też mem zielony, zauważalny od ok. 1850 r., manifestujący się przez wrażliwość, poświęcenie swoich nieograniczonych potrzeb na rzecz innych istot i ogólnej harmonii. Pozdrowienia dla Amnesty International i Greenpeace (nomen omen).
To nie wszystko. Kolejny, żółty mem, datowany na ok. 1950 r. pozwala na wyrażanie siebie bez "zielonych" ograniczeń w rodzaju politycznej poprawności, nie krzywdząc innych. Jeszcze nowsze, bardziej wyrafinowane memy dopiero zyskują większe grupy "zainfekowanych", dzięki takim źródłom jak Dalajlama czy Ken Wilber. Wilber dodaje zresztą ważne szczegóły do teorii. Zauważa interesujący rys poszczególnych grup. Otóż niebiescy dzielą ludzi na świętych i grzeszników, pomarańczowi - na zwycięzców i przegranych, a zieloni - na wrażliwych i niewrażliwych.
Zachodni autorzy podają konkretne przykłady reprezentantów danych memów. George Bush jest niebieski, Donald Trump pomarańczowy, a Barack Obama zielony. A jak to wygląda w Polsce? Większość księży, zasadniczo polska prowincja i PiS są niebiescy. Ekipa TVN CNBC, aktywni mieszkańcy największych miast czy PO - pomarańczowi. Zielonych najłatwiej znaleźć w organizacjach pozarządowych.
Co ciekawe, na zachodzie ostrze krytyki zielonych pada głównie na pomarańczowych. W społeczeństwach rozwijających się, jak w polskim, na niebieskich. Pewnie dlatego, że w tych drugich niebiescy mają jeszcze dużą siłę i wpływ na życie społeczne, a klasa średnia, hołdująca wartościom pomarańczowym, nie dominuje.
W najbardziej rozwiniętych państwach przy władzy jest już dużo zielonych. Dysponują narzędziami, dzięki którym przyjęła się np. moda na ekologię. W Polsce zieloni rosną w siłę powoli, ale są już zauważalni. To na przykład środowisko "Krytyki politycznej" zwłaszcza, ale też "Lampy" czy "Ha!Artu". Lokalną ciekawostką jest fakt, że nasza zielona wrażliwość łączy się często z pochwałą przedsiębiorczości i rozwoju cywilizacyjnego. Właściwie cała Agora SA, z potęgą "Gazety Wyborczej", "Wysokich Obcasów", Radia TOK FM reprezentuje tę postawę.
Blog tematyczny zobowiązuje, więc na koniec krótko o roli memów w zarządzaniu czasem i pieniędzmi. Dla niebieskich pieniądz jest lekceważony lub wręcz zły - oczywiste wyparcie. Republikanie w USA to najczęściej bogacze powiązani z dużym biznesem, obciążonym wszystkimi grzechami kapitalizmu, z wykorzystywaniem ludzi i eksploatowaniem zasobów naturalnych z prawdziwie globalnym rozmachem. Mają też z reguły podobny gust: lubią dostojne, tradycyjne formy - wielkie fotele ze skóry, ciężkie, rzeźbione biurka z dobrego drewna, cesarskie lampiony - stara estetyka królów wydaje im się odpowiednia. W taką fundamentalną estetykę wierzą szczerze, ale poza tym deklaracje rozjeżdżają się z prawdą. Nominalni strażnicy odwiecznych wartości od dawna nimi nie są.
Co zaskakujące, niebiescy w Ameryce, kolebce pragmatyzmu, bardzo cenią czas. Po prostu - niebiescy w krajach rozwiniętych to tak naprawdę pomarańczowi, którzy deklarują stare wartości, ale wierzą w świat zwycięzców i przegranych. A może jeszcze inaczej - kiedy stają się zwycięzcami, łatwiej im zostać konserwatystami, aby utrzymać status quo. Widać to zwłaszcza u dzieci republikańskich, uśmiechniętych od ucha do ucha i wierzących w trwałe zwycięstwo.
Z kolei nasze cechy narodowe wprowadzają inne zamieszanie. Jesteśmy przecież jednocześnie bardzo przedsiębiorczy i religijni. Czy więc jednocześnie niebiescy i pomarańczowi? Ludowy katolicyzm, bardziej zinstytucjonalizowany, materialistyczny i patriarchalny niż protestantyzm, trzyma się mocno w głowach Polaków. I rzutuje. Nie kwestionujemy konserwatywnych przekonań. Nie osiągnąwszy jednak w przeciwieństwie do amerykańskich republikanów komfortu życia, czujemy się przegrani. Uszczęśliwi nas wyzwolenie się z tego dysonansu, a dopiero potem przeskakiwanie do kolejnych kolorów. Optymiści twierdzą, że nastąpi to szybko.
Etykiety:
ewolucja,
Ken Wilber,
memy,
Robert Pirsig
czwartek, 30 grudnia 2010
Zmiany na blogu
Zanim blog dobije do pierwszej rocznicy, chcę zapowiedzieć pewne zmiany. Kończę eksperymenty z generowaniem dochodu ze strony, w postaci programów partnerskich, Ad-Taily, Google AdSense, darowizn. Chcę pozostać przy swobodnym podejściu. Doszedłem do wniosku, że to jest miejsce uwolnionej energii, która nie musi się spieniężać. Skoncentruję się na silnych stronach, tj. poszerzaniu wolności, oszczędzaniu i minimalizmie.
Za miesiąc rozpoczynam gap year, który potrwa przez kilka miesięcy. Mam nadzieję w tym czasie wprowadzić życie na nowe tory. Będę dzielił się wrażeniami z podróży, nowymi aktywnościami i przemyśleniami.
Etykiety:
gap year,
minimalizm,
wolność
poniedziałek, 6 grudnia 2010
Dlaczego minimalizm?
http://www.flickr.com/photos/friedbanana/5212070564/in/pool-66108632@N00/
Stało się! Skłonność do minimalizmu zatacza coraz szersze kręgi. Minimalizm jest modny, wszedł do mainstreamu. Można to rozpoznać po przechwalaniu się, rywalizacji i przesadzie.
Tak jak neogotyk był przegiętym, niewystępującym w historii gotykiem, rokoko zjechanym barokiem, a maszynka o pięciu ostrzach deformacją maszynki o trzech, neominimalizm jest szpanerstwem zerowymi potrzebami i pustą szafą.
Zwykle w momencie, który charakteryzuje się napływem wielkiej grupy nowych wyznawców, cechujących się instynktem stadnym, warto przypomnieć sobie o źródłach. A wszystko zaczęło się w starożytnej Grecji. Diogenes z Synopy mieszkał w beczce, a jedyną rzeczą jaką posiadał oprócz skromnego ubrania był kubek, którym nabierał wodę ze strumienia. Pewnego razu zobaczył małego chłopca, który używa w tym celu tylko dłoni. Diogenes uśmiechnął się, wyrzucił kubek, i od tego dnia też nabierał wodę w dłonie.
W minimalizmie, w który wierzę, nie chodzi o estetykę surowości, ale o zrzucenie balastu. Usunięcie przeszkód w cieszeniu się życiem. O spokój, i zrobienie miejsca na twórczą aktywność. Pusty pokój nie ma tajemnicy, może być nawet irytujący, wzbudzać gniew. Ale wtedy mamy już pewność, że we're the ones to blame.
Prawie nic nie mając, nie chwytamy się myśli o używaniu, konsumpcji czy obsłudze, inwentaryzacji, szukaniu, wybieraniu, konserwacji. Jesteśmy wolni, możemy eksperymentować, zmierzyć się ze swoim potencjałem. Znaleźć esencję świata. A wszystko dzięki uzmysłowieniu sobie, że kubek przestał być potrzebny.
Etykiety:
minimalizm,
nawyki,
oszczędzanie,
sceptycznie,
wolność
Subskrybuj:
Posty (Atom)



